Pytania do dostawcy inżynierii danych, zanim podpiszecie umowę

Oferty na inżynierię danych pod AI są do siebie podobne. Pobieranie danych, przetwarzanie dokumentów, kontrole jakości, katalog, przekazanie. Te same słowa, zbliżone harmonogramy, ceny w podobnych widełkach.

Różnica wychodzi w pierwszym miesiącu. Jeden dostawca wraca z niewygodnymi liczbami o Waszych danych i poprawionym planem. Drugi wraca z diagramem architektury docelowej i prośbą o licencje. Da się rozpoznać, który jest który, zanim cokolwiek podpiszecie.

Sygnały ostrzegawcze

Architektura przed danymi. Oferta z gotowym diagramem docelowym, zanim ktokolwiek zajrzał do Waszych źródeł. Stan udokumentowany i stan faktyczny prawie zawsze się różnią, więc plan, który tego nie przewiduje, i tak się zmieni — tylko później i drożej.

Wszystkie źródła naraz. „Tak będzie efektywniej” brzmi rozsądnie i zwykle oznacza pięć źródeł bez kontroli zamiast jednego z kontrolami. Pierwsza użyteczna rzecz pojawia się wtedy na końcu, a nie po kilku tygodniach.

Hurtownia jako warunek wstępny. Hurtownia ma sens, gdy kilku odbiorców potrzebuje spójnej historii. Jako warunek pierwszego systemu AI bywa sposobem na przesunięcie wartości o rok.

Obietnica, że wszystko się sparsuje. Części skanów nie da się wiarygodnie odczytać, niezależnie od narzędzia. Dostawca, który tego nie mówi, albo nie widział Waszych dokumentów, albo zamierza po cichu produkować kiepski tekst.

Same zielone wskaźniki. Przykładowy raport jakości, w którym wszystko mieści się w normie, mówi więcej o raporcie niż o danych.

Przekazanie w ostatnim tygodniu. Jeśli transfer wiedzy to jedna pozycja harmonogramu po odbiorze, nie odbędzie się. Musi biec przez cały projekt.

Czego szukać zamiast tego

Dobra oferta jest zwykle mniejsza i bardziej konkretna. Każdy punkt poniżej da się zamienić w pytanie na spotkaniu, a odpowiedź na każde łatwo ocenić.

Infografika

Co powinno być w ofercie na prace z danymi

  • Zbadanie danychRzeczywisty stan źródeł sprawdzony, zanim powstanie plan.
  • Jedna ścieżkaJedno istotne źródło od pobrania po pochodzenie, nie pięć naraz.
  • Głośne kontroleŚwieżość i wolumen przy każdym ładowaniu, ze wskazanym odbiorcą alertu.
  • Jawne brakiDokumenty, których nie da się odczytać, wskazane i policzone.
  • Dane osoboweKlasyfikacja, retencja i podstawa prawna przed budową procesu.
  • Przekazanie w zakresieKod w Waszych repozytoriach, runbooki i zespół, który już to prowadził.

Najwięcej mówi sposób, w jaki dostawca odpowiada na pytania o porażki. Ktoś, kto tłumaczy, jak dowiecie się o nieudanym ładowaniu, kto dostanie alert i co się stanie z dokumentami, których nie da się odczytać, myśli o systemie po uruchomieniu. Ktoś, kto pokazuje pulpit, myśli o odbiorze.

Sprawdźcie na swoich danych

Najlepszym testem dostawcy jest krótki, płatny etap zbadania jednego źródła, zanim podpiszecie całość. Kilka dni pracy pokaże, czy wraca z konkretami ze źródła — ile rekordów jest niekompletnych, jak stare są dokumenty, co się nie parsuje — czy z prezentacją o możliwościach.

Koszt jest mały, a to, czego dowiecie się o danych i o dostawcy, jest warte więcej niż porównanie trzech ofert. Warunek po Waszej stronie: dostęp do danych w pierwszym tygodniu, a nie w piątym, i osoba, która zna źródło i jego dziwactwa. Jeśli dostawca nie chce zacząć od takiego etapu, to też jest informacja.

Jak czytać harmonogram

Harmonogram w ofercie mówi o dostawcy więcej, niż się wydaje, jeśli zada mu się trzy pytania.

Kiedy pierwsza rzecz, którą da się sprawdzić? Kontrole jakości na istniejącym procesie da się wstawić w kilka dni. Jeśli pierwszy efekt, który można zobaczyć i ocenić, pojawia się w harmonogramie dopiero po kwartale, plan jest zbudowany wokół platformy, a nie wokół problemu.

Czy etapy da się przerwać? Krótkie odcinki o stałym zakresie, z czymś używalnym na końcu każdego, pozwalają zatrzymać pracę bez utraty tego, co już powstało. Jeden duży etap z odbiorem na końcu takiej możliwości nie daje.

Gdzie jest prowadzenie? Harmonogram kończący się na odbiorze pomija koszty, które zaczną się dzień później: kto prowadzi procesy, kto odbiera alerty, ile co miesiąc kosztują składowanie i osadzenia. Oferta, która o to nie pyta, zostawia tę niespodziankę Wam.

Pytanie o pieniądze

Zapytajcie wprost, na czym dostawca zarabia w tej umowie. Jeśli część przychodu pochodzi z licencji, odsprzedaży chmury albo prowizji od narzędzia, rekomendacja narzędzia nie jest neutralna — nawet jeśli akurat jest trafna.

To nie dyskwalifikuje oferty, ale zmienia sposób, w jaki trzeba czytać jej architekturę.

Nasza odpowiedź na to pytanie jest prosta: nie odsprzedajemy licencji ani chmury. Inżynieria danych dla AI zaczyna się u nas od zbadania, co jest, buduje jedną ścieżkę porządnie, publikuje liczby jakości i kończy się Waszym zespołem, który już to prowadzi.